Grażyna Kotlorz

Kilka słów o mnie

Nazywam się Grażyna Kotlorz i trudnię się… poszukiwaniem. Jak daleko sięgnę pamięcią, nieustannie poszukuję: szczęścia, harmonii, pomysłu na siebie, zdrowia, głębi, mądrości. Znajduję się więc w permanentnej podróży. Jej przebiegu nie znaczą bilety ani pieczątki w paszporcie. Co więcej, wędrować mogę nawet wtedy, gdy w kapciach siedzę na kanapie.

Moja podróż to doświadczanie życia i czytanie książek, spotkania z ludźmi i chwile spędzone w samotności, rozmowy i milczenie, głębokie filozoficzne refleksje i obieranie ziemniaków, pomaganie i czekanie na pomoc.

Do mistrzostwa opanowałam sztukę przejęzyczania się w najmniej odpowiednich momentach. Od czasu do czasu bez powodu wpadam w czarną rozpacz (poza tym jestem optymistką). Bliscy twierdzą, że natura nie obdarzyła mnie darem koordynacji ruchowej. Nie czytuję żadnych regulaminów ani instrukcji. Nie rozumiem reklam. Ani wyścigu szczurów. Nie umiem śpiewać. Ale śpiewam, bo lubię. Lubię też złote myśli, które spisuję gdzie popadnie i natychmiast gubię. No i gubię się w urzędach.

Za radą Osho, staram się być Zorbą, żeby kiedyś stać się Buddą.

Uczę się, by nie żałować i nie oceniać. Pracuję nad sobą, by czuć wdzięczność i akceptację.

Dziś już wiem, że im prościej, tym lepiej. I to mi się podoba.